Menu serwisu
Start
- - - - - - -
Aktualności
Blog Zwierzoluba
Rady Eksperta
Info dla Zwierzolubów
- - - - - - -
O NAS
Działania TOZ we Wrocławiu
Programy TOZ
Jak możesz pomóc
SOS dla zwierząt
- - - - - - -
Prawo a Zwierzęta
Edukacja Humanitarna
Edukacja Społeczna
- - - - - - -
Galeria zwierzaków
Za Tęczowym Mostem
Newsletter
- - - - - - -
Bannery - Zareklamuj nas!
Pomagają nam
Serwisy Partnerskie
- - - - - - -
Wszystkie Artykuly
- - - - - - -
- - - - - - -
Ogłoszenia
Kategoria# ogłoszeń


Ogłoszeń:(0)
 
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Nasz kanał RSS news
Reklamy
Start arrow Działania TOZ we Wrocławiu arrow Kamieniec Ząbkowicki - Ekspertyza pokontrolna 18 03 2008 r.
Kamieniec Ząbkowicki - Ekspertyza pokontrolna 18 03 2008 r. PDF Drukuj E-mail

Komisja czekająca pod bramą na wejście na dziedziniec zewnętrzny ZamkuNa podstawie notatek i dokumentacji fotograficznej oraz filmowej, sporządzonych podczas wizji lokalnej w dniu 18 marca 2008 r. na terenie Zamku w Kamieńcu Ząbkowickim, którego dzierżawcą jest Włodzimierz Sobiech – właściciel psów objętych kontrolą, przedkładam następującą ekspertyzę pokontrolną.

 

 POLSAT - INTERWENCJA o psach z Zamku - zobacz koniecznie

 

 Drodzy Przyjaciele Zwierząt!

Skomentujcie tę sprawę w formie listu-skargi do TOZ we Wrocławiu (podając swoje personalia i dane teleadresowe) - Wasze opinie są dla nas i dla dobra sprawy niezwykle cenne i ważne, podobnie jak Wasz udział w naszej sondzie.

Sprawa ciągnie się od 1992 roku (nam jest znana od 2000 r.), dlatego ważne są wszystkie Wasze oświadczenia, niezależnie od tego ile lat temu byliście świadkami gehenny psów w tym Zamku !!!

Niezależnie od tego będziemy wdzięczni, gdy prześlecie te listy pocztą do TOZ we Wrocławiu z dopiskiem na kopercie "Psy z Zamku w Kamieńcu Z.", na adres:

Szczepan Kawski
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce
Zarząd Oddziału
ul. Żeromskiego 56
50-312 Wrocław
"Psy z Zamku w Kamieńcu Z."


Wasze maile i listy tradycyjne, jeśli będą podpisane z podaniem danych teleadresowych. Pozwoli to nam wykorzystać je w procesie karnym jako ważne dowody w sprawie, które będą poświadczać obiektywizm naszych opinii zawartych w doniesieniu o popełnieniu przestępstwa.

Uwaga!
Kompletujemy dokumentację w sprawie przeciwko Włodzimierzowi S. o znęcanie się nad psami!

  • Jeśli byliście w Zamku w Kamieńcu Ząbkowickim i widzieliście, w jakim stanie i w jakich warunkach żyją tam psy, napiszcie do nas swoją relację z tego, co pamiętacie, z podaniem daty i okoliczności Waszej bytności w Zamku.
  • Jeśli zrobiliście przy tej okazji zdjęcia i/lub nakręciliście filmy, na których widać, w jakim stanie są psy i w jakich warunkach żyją, napiszcie o tym i prześlijcie nam te materiały fotograficzne i filmowe (mailem albo tradycyjną pocztą na adres jak podaliśmy powyżej). Podajcie też datę i okoliczności Waszej wizyty w Zamku, jeśli nie zrobiliście tego przy opisie sytuacji, zgodnie z naszą prośbą w poprzednim punkcie).

 


Wychudzone psy przy bramie - widać silne podkasanie brzucha

Wrocław, 2008-03-26

 

L.dz. okr/toz/wroc/0002/2008

  

 

 

Ekspertyza pokontrolna



Na podstawie notatek i dokumentacji fotograficznej oraz filmowej, które sporządziłem podczas wizji lokalnej w dniu 18 marca 2008 r. na terenie Zamku w Kamieńcu Ząbkowickim, którego dzierżawcą jest Włodzimierz Sobiech – właściciel psów objętych kontrolą, przedkładam następującą ekspertyzę pokontrolną.

 

Stwierdzone fakty i ich analiza:

Włodzimierz Sobiech przed wejściem głównym do Zamku (Pałacu)Komisyjnej Kontroli dokonano w obecności Włodzimierza Sobiecha – właściciela psów. Skład Komisji określa Protokół sporządzony odrębnie po zakończeniu wizji.

W ramach czynności sprawdzających przeprowadzono oględziny miejsca bytowania psów w obiekcie Zespołu Pałacowo-Parkowego (zw. dalej Pałacem lub Zamkiem) oraz naczyń na wodę i jedzenie. Poza tym sprawdzono stan kondycyjny i zdrowotny psów na tyłach, od frontu i wewnątrz Zamku, za tzw. „folią”. Skontrolowano też pomieszczenie magazynowo-kuchenne, w którym zgromadzone były zapasy surowców do przygotowywania posiłków dla psów.

 

 

Wychudzona suka (zapadnięte boki, lekko widoczne kości miednicy) wita nas przy bramie

Poprzednie kontrole w minionym półroczu odbyły się: pierwsza - 2 października 2007 r. (kontrola komisyjna) i druga - 19 grudnia 2007 r. (kontrola weterynaryjna).

 

Niniejsza kontrola była więc już trzecią z rzędu w ostatnim czasie. Zatem, kontrolujący oczekiwali, że sytuacja psów uległa znacznej poprawie.

Komisja stwierdziła, że w obrębie obiektu bytują 23 psy dorosłe i 7 szczeniaków.

Psy przebywają w trzech grupach:

  • pierwsza, na tyłach Zamku,
  • druga, bytującą od frontu Zamku (obie na zewnętrznym dziedzińcu wokół Zamku, ale wewnątrz jego murów i ogrodzeń) razem liczą 14 sztuk dorosłych psów i 7 szczeniaków,
  • trzecia bytuje w obrębie Zamku, wewnątrz Pałacu, za tzw. „folią” w liczbie 9 szt.

 

Po dokonaniu oględzin psów, kontroli żywienia i warunków bytowania zwierząt stwierdzono:

 

Dokumentacja:

Zeszyt, w którym są prowadzone notatki hodowlane na temat opieki, leczenia i różnych wydarzeń dotyczących psów, został założony 19 grudnia 2007 r., w dniu kontroli weterynaryjnej (zdjęcia wpisów do zeszytu załączam na płycie CD-R).

 

Profilaktyka:

W grudniu 2006 r., według zaświadczeń udostępnionych przez właściciela, zaszczepiono ochronnie przeciw wściekliźnie 22 psy, a w grudniu 2007 r. zaszczepiono 26 psów.

Spośród 26 psów zaszczepionych ostatnio, trzech psów już nie ma, gdyż 1 pies (niewidomy) padł z nieznanych powodów, a dwa kolejne uciekły (według oświadczenia właściciela).

W świetle dalszych faktów, wyjaśnienia właściciela o rzekomej ucieczce 2 psów nie są wiarygodne. Skłaniam się do tezy, że te psy padły podobnie jak niewidomy pies.

 

Budy:

Typowe slumsy dla psów, jakich wiele stoi na terenie ZamkuW trakcie kontroli stwierdzono, że właściciel nie zapewnił psom schronienia we właściwie wykonanych budach. Budy, które psy mają udostępnione, są słabo ocieplone, są wykonane ze słabego materiału (odpady płyt, papy, blachy, desek). Budy są nieodpowiedniej wielkości i konstrukcji oraz nie są ustawione na cegłach czy bloczkach betonowych, które powinny izolować je od wilgoci z podłoża (stoją (leżą) bezpośrednio na ziemi). Najczęściej tzw. budy przypominają byle jak i z byle czego sklecone slumsy (byle jak i z byle czego zbite skrzynie, a następnie byle czym ocieplone i uszczelnione). Stan i jakość bud najlepiej ukazują zdjęcia wykonane podczas przeprowadzonej kontroli (zdjęcia są dołączone do niniejszej ekspertyzy na płycie CD-R).

Takie budy nie zapewniają zwierzętom schronienia przed opadami atmosferycznymi, zimnem, wilgocią i upałem.

 

„Psiarnia” za tzw. „folią”:

Podkasane brzuchu, zapadnięte boki, wystajace kości miednicy, łopatek, żeber itp.Psy zza tzw. „folii” żyją w ciemnościach lub półmroku przez większość dnia, nie widząc światła dziennego, gdyż niewielkie ilości światła przenikające przez szpary w deskach i matową folię, nie mogą być traktowane jako dostęp do światła dziennego. Psy są podobno wypuszczane, na teren dziedzińca wewnętrznego, wieczorami i w nocy. Ze względu na zafoliowanie przestrzeni przeznaczonej dla 9 psów, panuje w nim zaduch i brak odpowiedniej wentylacji. Psy załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w tym „pomieszczeniu”, wydzielonym z części pałacowego krużganka. Psy miały dostęp do jednego naczynia z wodą w ilości ok. 2-3 l. Stan techniczny i higieniczny garnka był zły, podobnie jak pozostałych kilku, rozrzuconych na dziedzińcu zewnętrznym. Nie było żadnego naczynia na jedzenie ani z jedzeniem lub ze śladami resztek pokarmu. W „psiarni stały dwie duże skrzynie zaadoptowane na budy. Poza tym w wąskim ślepym korytarzyku pod schodami urządzono psom legowisko.

 

Pojenie:

Niewielka ilość takich naczyń na wodę i jedzenie stoi to tu to tam, w sumie kilka, zwykle sa puste, jedzenia ani śladów po nim nie było nigdzie widać, a woda na dnie była tylko w dwóch na terenie całego obiektuPojenie odbywa się w nielicznych poobijanych z emalii i zardzewiałych miskach lub garnkach, które w większości były puste, a poza tym ich stan higieniczny i techniczny wykluczał możliwość używania ich naczyń do pojenia czy karmienia.

Zatem, w rzeczywistości psy nie miały dostępu do czystej, uzdatnionej wody do picia, nie mówiąc już o dostępie do tej wody bez żadnych ograniczeń, co przy takiej liczbie psów jest konieczne.

Właściciel utrzymywał, że to nie jest prawda, iż nie mają dostępu do wody, gdyż: „Psy mają wiadro pod rynną, w którym jest woda, mają wodę w fontannie i z lipy oraz miski z wodą, które co dnia są napełniane wodą.”

Takie naczynie zagraża zdrowiu i życiuNiestety, woda deszczowa przy obecnym zanieczyszczeniu środowiska, bez specjalnego uzdatnienia, nie nadaje się do picia. Podobnie niezdatna do picia jest woda „z lipy” czy z „nieczynnej fontanny” – woda stojącą nie podlega procesom samooczyszczania (uzdatniania) biologicznego, a zatem starzeje się i rozwijają się w niej różne mikroorganizmy (bakterie, glony, sinice itp.) oraz plankton, a jeśli z niej korzystają zwierzęta, to również bakterie chorobotwórcze i taka woda staje się z czasem toksyczna oraz stanowi potencjalne źródło infekcji.

Właściciel ma obowiązek zapewnić zwierzętom dostęp do czystej wody pitnej bez żadnych ograniczeń (stały dostęp do czystej i świeżej wody pitnej). Najwyraźniej dzierżawca Zamku tego nie wie lub nie rozumie. Jest to tym bardziej dziwne, że jest naukowcem, specjalistą od technologii żywności.

 

Karmienie psów:

Pożywienie dla psów, jakie serwuje właściciel, pod względem składu, jakości i kaloryczności, nie odpowiada żadnym normom fizjologicznym i bytowym. Negatywnej oceny sposobu żywienia psów bytujących w Zamku dokonano na podstawie analizy odchodów (niestrawionych) zalegających powszechnie teren i analizy stanu zapasów żywności w tzw. kuchni-magazynie oraz na podstawie zaobserwowanej kondycji psów i oględzin stanu ich zdrowia.

Psie odchody wskazujące na bardzo złe żywienieKał był zazwyczaj rzadki, z widocznymi nie strawionymi resztkami pochodzenia roślinnego (ziarna, włókna itp.).

Ilość, jakość i asortyment zapasów wskazywał na nieodpowiedni sposób żywienia psów, niezgodny fizjologią przewodu pokarmowego i potrzebami gatunkowymi.

Stwierdzony podczas kontroli wybitnie zły stan kondycji i zdrowia psów (wychudzenie lub wyniszczenie, osłabienie, choroby skóry i rozwojowe zmiany degeneracyjne) potwierdza negatywną ocenę sposobu żywienia i pojenia oraz zapewnionych psom warunków bytowych, gdyż stan psów stanowi odzwierciedlenie wszystkich zaniedbań, zaniechań i błędów, jakie były i są popełniane w trakcie dotychczasowej „opieki” nad nimi.

 

Kuchnia-magazyn żywności:

Brudne gary na brudnej kuchence, na środku pieniek do rąbania czegoś, a z prawej szafka na niewielkie ilości "zapasów"W pomieszczeniu magazynowo-kuchennym panował brud i nieład, było ono zagracone, a garnki do gotowania wyglądały jakby ich nigdy nie myto i nie szorowano – były bowiem pokryte resztkami jedzenia, które pleśniało, a na dnie stwierdziłem pozostałości jedzenia (same warzywa) lub mętną ciecz brunatnego koloru z pływającym na powierzchni tłuszczem i resztkami pleśniejącego posiłku.

 

Pomieszczenie z całą pewnością nigdy nie było sprzątane, myte i szorowane. Kuchnia-magazyn była niewątpliwie utrzymywana w stanie skrajnego niechlujstwa.

 

Brudny gar "z przedwczoraj", na dnie tylko resztki podleśniałych warzywNie stwierdzono środków i wyposażenia, służących do utrzymania czystości (sprzątania, mycia i dezynfekcji) naczyń i garnków, a ich stan wskazywał na to, że nigdy nie były myte i dezynfekowane (brud był stary, podpleśniały i tworzył grubą warstwę osadu).

 

 

 

 

Wszystko jest tam tak brudne jak ta nieczynna lodówka, chyba znaleziona na wysypisku

Lodówka nie była używana (jest niesprawna) i była brudna oraz zapleśniała – wyglądała, jakby wniesiono ja prosto z wysypiska.. Zlew, miski i inne naczynia również były brudne.

 

 

  

 

 

Tego "rosołku" - mętnej wody z kawałkami tłuszczu i podpleśniałych kawałków "czegoś", nie podałbym nigdy

 

 

 

 

 

 

 

Zgniłe i spleśniałe warzywa - to zdaniem Włodzimierza Sobiecha dobre jedzenie dla psów, po wybraniu tych co lepszych warzywObok garów stojących na pseudokuchence, nieopodal, na blacie stołu leżały zgromadzone w kartonach i skrzynkach spleśniałe warzywa, z których zdaniem właściciela można było jeszcze wiele dla psów wybrać. Zatem, z takich warzyw gotuje on w tych brudnych garach pożywienie dla psów.

 

 

 

 

Kilkanaście wytrybowanych z mięsa kości - to nie jest jedzenie dla psówJedynymi świeżymi produktami pochodzenia zwierzęcego, jakie znajdowały się w magazynie-kuchni, były bardzo dokładnie wytrybowane kości (ok. 1/3 plastikowego pojemnika), które jako takie w całości nie mają praktycznie żadnej wartości pokarmowej.

W pomieszczeniu nie było kościarki, dla ich zmielenia na miazgę, zatem, były podawane w całości. Kości niezmielonych, bezwartościowych dla psów, było mniej niż po jednej sztuce dla każdego dorosłego psa. Kości, podawane psom w całości, stanowią dla nich ogromne zagrożenie zdrowotne (zaparcia, zranienia i podrażnienia przewodu pokarmowego, a nawet jego martwice i perforacje).

Stare resztki z czyjegoś stołuKości mielone mogą stanowić w niewielkiej ilości uzupełnienie dla właściwie skomponowanego posiłku. Nadmiar miazgi kostnej jest również z wielu powodów niekorzystny. Miazgę można dodawać do jedzenia wyłącznie psom rosnącym. Podstawę każdego posiłku stanowić powinny: mięso i podroby w odpowiednich proporcjach, z dodatkiem płatków jęczmiennych i niewielkiej ilości dobrej jakości warzyw. Proporcje poszczególnych składników powinny być zróżnicowane stosownie do wieku i stanu fizjologicznego bądź chorobowego poszczególnych osobników.

Te zgniłe odpadki warzyw są też podobno dobre dla psów, a ja dałbym je co nawyżej na kompostNiniejsza ekspertyza nie jest odpowiednim miejscem do wskazywania jak właściwie żywić psy stróżujące i dlatego wątek ten nie jest tu szerzej omawiany.

 

 

 

 

Poza tym, w pomieszczeniu stwierdzono obecność:

  • kilku sztuk różnych puszek dla zwierząt,
  • kilku małych paczuszek z karmą i
  • jednego worka 15 kg. (były to najprawdopodobniej resztki darowizny od uczniów z Liceum Rolniczego (przekazane w dniu 26 lutego 2008 r. – według wpisu w zeszycie, opisanym na wstępie).

 

Cebula, marchew i pietruszka - zgniłe i podpleśniałe - też podobno dobre - "warzyw" było w zapasie najwiecejReasumując, na podstawie kontroli stanu i wyposażenia pomieszczenia oraz wielkości i jakości zapasów zalegających w „składzie” wynika, że do przygotowywania posiłków dla psów są stosowane: śruta jęczmienno-pszenna, woda, nadgniłe warzywa, wytrybowane kości, kasza i makaron oraz (być może) karma sucha i puszki. W „zapasach” mięsa nie było w ogóle.

 

 

Zlewozmywak i miska w stanie takim, jak wszystko w tym pomieszczeniuWłaściciel utrzymywał, że uzupełnia skład dawki pokarmowej o mleko, smalec i porcje rosołowe, co jego zdaniem stanowi w sumie dobre pożywienie pod względem składu i kaloryczności. Wbrew temu, co utrzymywał właściciel, nie stwierdzono w pomieszczeniu śladów użycia wskazanych przez niego składników (brak opakowań po zużytych produktach spożywczych oraz brak ich zapasów).

 

 

Podsumowując, należy podkreślić, że nie można dać wiary jego zapewnieniom. Jego słowom przeczy:

  • stan i rodzaj zapasów żywności w pomieszczeniu magazynowo-kuchennym,
  • stan techniczny i higieniczno-sanitarny tego pomieszczenia oraz wyposażenia, a przede wszystkim
  • brak odpowiedniej ilości tego, co jest konieczne do sporządzenia odpowiedniej ilości pokarmu dla takiej liczby psów dorosłych (23) i szczeniąt (7), o szczególnych wymaganiach pokarmowych, a poza tym
  • brak możliwości przechowywania nietrwałej żywności w chłodni (brak nawet czynnej lodówki),
  • rodzaj psich odchodów (rozwolnienie i niestrawność) i wreszcie
  • fatalny stan kondycji większości psów (wyjątek stanowią 3 szczeniaki na odsadzeniu, jeszcze karmione przez matkę – od frontu Zamku i 1 wilczasta suka, zapewne ulubienica właściciela, karmiona odrębnie).

 

Tego gara nie wykorzystują podobno, ale kto może być takim brudasem i trzymać brudny speśniały garnek?Wobec takich faktów (silne lub ekstremalne wychudzenie, rzadki kał zawierający niestrawione cząstki pokarmowe i widoczne zmiany chorobowe), żadne wyjaśnienia właściciela nie mogą być uznane za wiarygodne.

Zresztą, Włodzimierz Sobiech uważał (zgodnie z jego ustnym oświadczeniem, wydanym podczas spisywania protokołu, już po zakończeniu kontroli), że jego psy były ostatnio zbyt otłuszczone i od miesiąca zmniejszył im dawkę pokarmową! Słuchaliśmy tych słów z niedowierzaniem, ale były wypowiadane całkiem poważnie.

I znów muszę powtórzyć moje uwagi, jakie złożyłem na zakończenie omówienia sposobu pojenia psów na Zamku: „Najwyraźniej dzierżawca Zamku tego nie wie lub nie rozumie. Jest to tym bardziej dziwne, że jest naukowcem, specjalistą od technologii żywności.”

Moim zdaniem, w tym przypadku nic go nie może usprawiedliwić, gdyż jest osobą wykształconą i to o wiele lepiej niż większość społeczeństwa, które karmi psy i inne zwierzęta dużo lepiej (przynajmniej poprawnie) niż ten naukowiec.

 

Stan zwierząt:

Nie ma dość srogiej kary dla winnych takiego okrucieństwaZ tyłu i z przodu Zamku żyje 14 psów dorosłych i 7 szczeniąt (przez cały rok na dworze - „psy zewnętrzne”), a jedynym ich schronieniem są psie slumsy (pseudobudy). Wewnątrz Zamku, w części wydzielonej folią, są trzymane dorosłe psy („psy wewnętrzne”) w liczbie 9.

Kondycja psów „zewnętrznych” jest lepsza od „wewnętrznych”, przy czym u tych pierwszych zaobserwowałem ewidentny stan niedożywienia, za wyjątkiem suki wilczastej – pupilki właściciela i 3 szczeniąt karmionych mlekiem przez jedną z suk (wszystkie należą do stada rezydującego od frontu Zamku). Szczenięta (4 psiaki), które żyją z tyłu Zamku są znacznie starsze od maluchów żyjących od frontu i dlatego żywią się już tylko tym, co dostaną w miskach. Stąd „frontowe” szczenięta (ok. 6 tyg.) wyglądają jeszcze nieźle, natomiast chude i wynędzniałe szczenięta z drugiej strony Zamku są starsze (ok. 3-4 mies.) i zdane na żywienie zamkowe.

Wśród psów „zewnętrznych” żyje pies z silną dysfunkcją prawej przedniej kończyny, prawdopodobnie z powodu bólu. Zdaniem właściciela samiec ten został potrącony przez samochód i jest leczony. Nie wiadomo czy i kiedy nastąpił uraz, ale w zeszycie zawierającym notatki, w tym o leczeniu psów, jest tylko adnotacja o leczeniu zranienia w okolicy łopatki u psa Startera (pewnie to on) z 9 lutego 2008 r. (terapia trwała w dniach 9-12 lutego 2008 r.). Obserwacja psa wykazała, że porusza kończyną, ale wyraźnie ją oszczędza i kiedy nie musi, to unika opierania się na niej, a zatem przypadek ten nie wygląda na porażenie wskutek urazu splotu barkowego.

Wniosek z powyższego jest taki, że mimo oświadczenia właściciela pies ten obecnie nie jest leczony i cierpi na oczach Włodzimierza Sobiecha nie otrzymując stosownej pomocy lekarsko-weterynaryjnej. W zeszycie nie ma więcej adnotacji wskazujących na prowadzenie leczenia przypadku podobnego do dolegliwości występujących u opisanego powyżej psa.

Z dokumentacji fotograficznej i filmowej wynika, że na dziedzińcu żyją dwa psy kulejące na tę samą łapę (prawa przednia). Jednym z nich jest opisany wyżej samiec (umaszczenie czarne, jest starszy od drugiego kulejącego psa). Drugim psem jest młodsza od niego suka (umaszczenie czarne). Obydwa psy są czarne i wyglądają bardzo podobnie. Różni je wiek i płeć.

W zeszycie hodowlanym nie ma żadnej wzmianki na temat leczenia tej suki.

Oba przypadki nie leczonej kulawizny dowodzą, że Włodzimierz Sobiech nie interesuje się swoimi psami, poza ulubioną suką (wilczatą) i że ze spokojem i obojętnością patrzy na cierpienie tej pary psów.

Choroby skóry i oczu, to obok wychudzenia kolejne świadectwa postępujacego wyniszczenia psów na ZamkuW najgorszym stanie są psy „wewnętrzne”, żyjące za tzw. „folią”. Tam przebywają psy w stanie skrajnego wychudzenia, a niektóre w stanie krańcowego wycieńczenia.

Wygląda na to, że tam trafiają psy ze stad zewnętrznych, gdy już ich stan pogorszy się na tyle, że nie mogą być widziane przez osoby trzecie i turystów.

Psy zza folii żyją w ciemnościach, nie widząc światła dziennego. Właściciel twierdził, że to nie jest prawda, bo są tam trzymane jakoby tylko przez 10-12 godzin dziennie, a potem są wypuszczane na dziedziniec wewnętrzny.

Skrajne wyniszczenie - choroby skóry, silne wychudzenieNiestety, za folią przebywają w ciągu dnia, żeby nie przeszkadzały w pracach restauracyjnych i aby nie straszyły swoim wyglądem i stanem turystów odwiedzających Zamek (gdyż potem turyści składają skargi np. do TOZ czy innych organizacji albo do mediów czy nawet bezpośrednio do prokuratury). Dlatego są wypuszczane, jeśli w ogóle są wypuszczane, tylko w nocy. Zatem, wewnątrz Zamku, za tzw. folią wegetuje w ciemnościach 9 psów w stanie skrajnego wyniszczenia, z objawami wskazującymi na choroby wewnętrzne i skórne. Niewłaściwe żywienie wywołuje niestrawność (pokazane na zdjęciach, zapisanych na płycie CD-R) i stanowi podstawową przyczynę złego stanu zdrowotnego i kondycji psów w Zamku.

Z notatek, zapisanych w zeszycie zaprowadzonym po kontroli weterynaryjnej w dniu 19 grudnia 2007 r., wynika, ze od grudnia 2007 r. do marca 2008 r. odbyło się 5 porodów:

  • 29 grudnia 2007 r. – 6 szczeniąt;
  • 2 lutego 2008 r. – nie wiadomo ile, bo szczeniąt nie znaleziono;
  • 3 lutego 2008 r. – 5 szczeniąt;
  • 24 lutego 2008 r. – 6 szczeniąt;
  • 11 marca 2008 r. – nie wiadomo ile, bo następnego dnia już nie stwierdzono szczeniąt.

 Jeśli założyć, że w miotach o nieokreślonej liczbie szczeniąt urodziło się tylko po 5 szczeniąt, to znaczyłoby, ze od grudnia 2007 r. do dnia kontroli w marcu 2008 r. urodziło się 27 szczeniąt, podczas gdy w dniu 18 marca 2008 r. zanotowano obecność tylko 7 szczeniąt w dwóch miotach.

Zatem, 20 szczeniąt zmarło lub zostało pożartych przez matki lub konkurencyjne suki (to się zdarza w tak ekstremalnie niekorzystnych warunkach bytowych (głód lub niedożywienie).

Oględziny psów przebywających w Zamku narzuca nieodparte wrażenie, że większość z nich jest ze sobą spokrewniona i żyją w chowie wsobnym, co zwykle skutkuje pojawianiem się różnych wad genetycznych i osłabieniem sił witalnych. Wśród psów za folią, u 2 osobników (1 kremowy i 1 czarny) zaobserwowałem silny tyłozgryz. W całym stadzie dominują psy czarne i kremowe, o bardzo podobnej sylwetce (drobna budowa, klatka piersiowa płaska, typowa dla krzyżówki owczarka niemieckiego z chartem). Można powiedzieć, że wskutek niekontrolowanego krycia spokrewnionych ze sobą psów zdążyła się ukształtować grupa psów w typie dwubarwnym o jednakowym pokroju.

Obóz koncetracyjny dla psów - w XXI w. w Polsce u Włodzimierza SobiechaTe spostrzeżenia potwierdzają przypuszczenie, że psy na Zamku często się rozmnażają między sobą, ale śmiertelność wśród nich jest wysoka z powodu niedożywienia i dlatego większość z nich nie jest starsza niż 3-4 lata.

To wszystko wskazuje na wysoką śmiertelność i rotację osobników w stadzie oraz na krótki średni okres przeżycia, a to potwierdza, że właściciel utrzymuje te psy w skrajnie niehumanitarny sposób i w skrajnie niekorzystnych warunkach, oraz, że pozwala im na niekontrolowane rozmnażanie się, co doprowadza tę populacje do postępującej degeneracji genetycznej. Względnie duża jednolitość populacji i jej stan degeneracji wskazuje na to, że rzadko trafiają tu psy z zewnątrz, i że większość populacji pochodzi z rozmnażania wsobnego psów w tym stadzie.

Na koniec zauważyć należy, że wszystkie psy, oprócz wilczastej suki zachowywały się w sposób wskazujący na dużą bojaźliwość i nieufność, z tendencją do podstępnego atakowania i gryzienia od tyłu.

 

Podsumowanie i wnioski:

Podsumowując, nie mam wątpliwości, że właściciel psów bytujących na Zamku - Włodzimierz Sobiech nie zapewnia swoim psom należnego im dobrostanu, z wyjątkiem jednej suki (wilczastej, odbiegającej wyglądem i zachowaniem od reszty stada). Włodzimierz Sobiech stwarza tym psom na tyle nieodpowiednie warunki bytowe oraz na tyle niewłaściwe i szkodliwe pożywienie, że doprowadza je do postępującego wyniszczenia i śmierci.

U psów przebywających na Zamku widoczne są zaawansowane zmiany fizyczne (wyniszczenie, choroby, degeneracja genetyczna) i psychiczne (psychozy, lęki, agresja) wywołane niewłaściwym i niehumanitarnym traktowaniem.

 

Z przebiegu kontroli i z wypowiedzi właściciela (jego opinii i wyjaśnień) oraz z wcześniejszych doniesień na ten temat, od co najmniej 1992 roku, wynika, że Włodzimierz Sobiech postępuje tak ze swoimi psami w pełni świadom tego, co robi. Fakty przemawiają za tym, by stwierdzić, że Włodzimierz Sobiech czyni to z premedytacją, gdyż uważa, że tak właśnie należy traktować psy stróżujące, żeby były czujne (to treść wypowiedzi dla jednego ze świadków, odwiedzających Zamek). Jednocześnie, Włodzimierz Sobiech swoją wilczastą pupilkę traktuje całkiem inaczej, czym udowadnia, że nie jest mu obca wiedza o odpowiednim traktowaniu i żywieniu zwierząt. Najwyraźniej optyka jego postępowania ze zwierzętami zależy od celu, dla jakiego trzyma on psy.

W porównaniu do stanu psów, który utrwaliła na zdjęciach Pani Elżbieta Śmigielski, podczas kontroli w dniu 2 października 2007 r., kondycja i zdrowotność zwierząt trzymanych na Zamku na pewno nie uległa poprawie. W porównaniu z wynikami kontroli weterynaryjnej (na podstawie opisu) stan i zdrowotność psów na pewno uległa znacznemu pogorszeniu. Na tej podstawie należy wnioskować, że właściciel czasowo poprawił jakość i kaloryczność pożywienia, ale poprawa ta nie była trwałą zmianą na lepsze i w następnym okresie (po kontroli weterynaryjnej) Włodzimierz Sobiech powrócił do dawnego nieodpowiedniego systemu żywienia.. Te przypuszczenia (wnioski) potwierdzają ustne wyjaśnienia Włodzimierza Sobiecha, który z powodu rzekomego otłuszczenia odstąpił od bardziej poprawnej opieki nad psami i pogorszył jakość i kaloryczność pożywienia dla swoich psów (z wyjątkiem wilczastej suki, swojej ulubienicy, którą w czasie kontroli poklepywał jako jedyną z całego stada i do niej mówił, jak to właściciele psów mają w zwyczaju).

Można powiedzieć, że wśród psów trzymanych przez Włodzimierza Sobiecha są „równi i równiejsi”, z tym, że „równiejsza” jest tylko jedna suka, a reszta zwierząt należy do psich pariasów.

Jakkolwiek by nie było, nie ma wątpliwości, że Włodzimierz Sobiech krzywdzi psy (znęca się nad nimi i doprowadza je do śmierci z wycieńczenia głodowego oraz nie leczy ich gdy są chore) i nie powinien się dalej tymi psami opiekować. Dlatego psy te powinny być mu natychmiast odebrane, a on sam postawiony wymiarowi sprawiedliwości pod osąd jego czynów wobec tych psów.

 

lekarz weterynarii Szczepan Kawski

Społeczny Inspektor TOZ

Prezes Okręgu we Wrocławiu TOZ w Polsce

 

Otrzymują:

  1. Marszałek Województwa Dolnośląskiego
  2. Wojewoda Dolnośląski
  3. Wójt  Gminy Kamieniec Ząbkowicki
  4. Prezes Fundacji „Mrunio” – Pani Elżbieta Śmigielski
  5. a/a

 

Ostatnia aktualizacja ( poniedziałek, 07 kwiecień 2008 )
Wrocław
8°C
Zagłosuj na naszą Stronę!
Pomóż Tym, którzy pomagają!
Witryna miesiąca - Magazyny Internetowe
Zarejestruj się
Advertisement
Ostatnie 5 Ogłoszeń


 
= Ogł. z obrazkami
Reklamy